Aktualizacja: 07.11.2018,godz. 15:17

Sejm przyjął ustawę z poprawkami, co oznacza, że 12 listopada będzie dniem wolnym dla handlu, ale nie dla szpitali, przychodni i aptek. Teraz ustawę musi podpisać Prezydent.


Wielu Polaków czeka na dzisiejsze posiedzenie Sejmu. Nie chodzi o to, że wszyscy są tak bardzo zainteresowani pracą posłów, ale o rozstrzygnięcie w sprawie dnia wolnego 12 listopada.

Przypomnijmy niezwykle krótką historię ustawy dotyczącej wprowadzenia dnia wolnego po święcie 11 listopada. O tym, że będziemy obchodzić 100 Rocznicę Odzyskania Niepodległości wiadomo już od dawna, sam rząd powołał w kwietniu 2017 roku koordynatora programu „Niepodległa” do spraw obchodów tego ważnego święta. Fakt, że święto to przypada w niedzielę, a więc dzień wolny od pracy, też jest powszechnie i od dawna znany. Dlatego niezwykłym zaskoczeniem dla wszystkich był pomysł posłów PiS pod przewodnictwem posłanki Elżbiety Kruk, by dzień pracujący po święcie ustanowić dniem wolnym. Jeszcze większym zaskoczeniem był fakt, że choć projekt ten wpłynął do Sejmu 22 października, to został przyjęty. Nie dość, że wprowadzenie dnia wolnego w tak krótkim okresie zaburza pracę wielu firm, to jest to projekt kompletnie nieprzemyślany i bardzo źle przygotowany.

Ustawa o Święcie Narodowym z okazji 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości, bo taki tytuł początkowo nosiła ustawa, ale w trakcie procedowania poprawiono błąd w tytule (pierwsza poprawka Sejmu) na ustawę o ustanowieniu Święta Narodowego z okazji Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa ta nie została skonsultowana, czyli nikt nie miał szansy zwrócić projektodawcom uwagi na konsekwencje jej wprowadzenia, a w ocenach skutków regulacji projektodawcy nonszalancko wpisali, że „analiza wpływu wprowadzenia dnia wolnego od pracy na poziom produktu krajowego brutto jest bardzo skomplikowana” – czytaj: nie mieliśmy czasu, żeby to sprawdzić. Jednak podjęto w tym kierunku minimalny wysiłek i jak czytamy dalej „W celu skwantyfikowania minimalnego skutku zakłada się, że proponowane zmiany dotkną tylko sektory przemysłu i budownictwa (…). Pozostałe sektory wykazują większą elastyczność w dostosowaniu się do zmian liczby dni roboczych”. I tu projektodawcy podają przykład, który świadczy o ich kompletnym odklejeniu od rzeczywistości i uczestniczeniu w życiu obywateli tylko jako usługobiorcy: „Np. osoba, która miała oddać samochód do naprawy 12.11.2018 r., zrobi to innego dnia, i w rezultacie nie będzie to miało wpływu na aktywność gospodarczą”. Poza tym, jak piszą projektodawcy w uzasadnieniu: „Projekt wywołuje pozytywne skutki społeczne”.
Nikt nie wziął pod uwagę terminów wizyt i zabiegów medycznych (umawianych często z kilkunastomiesięcznym wyprzedzeniem), o czym zaraz napomniał Sejm wprowadzając pierwszą poprawkę do projektu, wyłączając spod działania ustawy szpitale i placówki medyczne świadczące świadczenia opieki zdrowotnej.

Ustawa zostaje z poprawkami odczytana w Sejmie 24 października i przechodzi o godzinie 00.03 głosowanie. Za jej przyjęciem opowiada się 233 posłów (w tym 222 posłów PiS) przeciwko jest 105 posłów 77 wstrzymuje się od głosu.

Ustawa trafiła do Senatu, który 26 października opowiedział się za poprawką zmierzającą do tego, by 12 listopada obowiązywał zakaz handlu. Stąd ustawa musi ponownie zostać odczytana przed Sejmem. Stanie się to właśnie dzisiaj, czyli 7 listopada, zatem na 5 dni przed planowanym dniem wolnym. Dalej Ustawa będzie musiała zostać podpisana przez Prezydenta i ogłoszona w Dzienniku Ustaw. W zasadzie dopiero wtedy ustawa staje się wiążąca dla pracodawców, którzy mając ogłoszone w Dzienniku Ustaw przepisy mogą planować ten dzień jako dzień wolny i zmieniać cały grafik pracy.

Kwestią sporną pozostaje też tak naprawdę ustawa o 12 listopada w brzmieniu nadanym przez Senat, w ogóle wprowadza tego dnia zakaz handlu. Bo jak zauważyli niektórzy prawnicy, działalność handlową regulują przepisy szczegółowe wprowadzone ustawą o zakazie handlu w niedzielę i święta, która to ustawa nie przewiduje święta w dniu 12 listopada.

gr